matka14-tki blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2004

14-tka wyjechała. Do Gdyni. Na całe cztery dni- jutro wraca. Dobrze się bawi, wczoraj sms dostałam: spox, ziom (nadmienić muszę, że była to odpowiedź na mojego smsa o treści: ,, w porzo?”).

Gdy tak sobie wczoraj siedziałam w fotelu, niespodziewanie zaskoczył mnie… spokój. Błogi, niczym nie zakłócony, s-pokój. Bo i Węża w domu nie było, napłoty jakieś takie wyciszone, rybki spokojne, nie krzyczące o jedzenie…

Jakem stara kura domowa, długo w tym fotelu spokojnie nie wysiedziałam, wzięłam się za mycie podłogi w kuchni i przedpokoju (co by nastrój świątecznych porządków podtrzymać), wieszanie prania i takie tam arcy-ciekawe zajęcia.

Dzięki tym obowiązkom poczyniłam pewne odkrycia:

Odkrycie pierwsze

Nie zapaćkane blaty w kuchni oraz pusty zlew.

Zaskoczona tym odkryciem, stałam tak ze trzy minuty ze szmatką nad tym czystym blatem oczom swym nie dowierzając. Bo doprawdy, jak 14-tki w domu nie ma, to jakoś tak czysto jest. I NIE BYŁO CO WYCIERAĆ. Szmatkę na bok odłożyłam, w zamyśleniu poszłam pranie wieszać. Pranie wieszam w sypialni naszej wielkiej (tak się jakoś dziwnie złożyło, że pokój nasz do spania większy jest niż salooon- ale nie ma tego złego, bo miejsce na suszenie jest). I tu dokonałam odkrycia numer dwa.

Odkrycie drugie

Na blacie naszym sypialnianym, co to nam za biurko służy, mnóstwo po-prezentowych papierzysków leżało. Mrucząc pod nosem niecenzuralnie na bałaganiarstwo Węża, składać je zaczęłam, a tam, pod stertą torebeczek leżały…
Ukryte przezety Wężowe czyli: torcik wedlowski oraz chałwa waniliowa.

I tak się zastanawiam: przede mną ukrył czy przed 14-tką???

Tja…

2 komentarzy

No to wesołych:)
Prezenty były?
Nie mazać mi się,

że za mało

(buuuuuuuu…)

A w pracy podsłuchałam…

- Cześć. I jak tam? Mikołaj przyszedł?

- A daj, spokój! Dostałem, (piiiii), szkaradny świecznik!

Kilka dni temu 14-tka mówi do mnie tak:

,,Ty lepiej skasuj tego bloga, bo moje koleżanki go czytają! (a może to ja adres im podałam, co????- przyp.Matka)

Więc przy okazji chciałabym Was wszystkie pozdrowić serdelecznie, Serdeńka:D

Ale nie o tym.

(Uwaga, skasowane- JA CHCĘ ŻYĆ!!!-:)

Zresztą, ten przypadkowo zauważony wyczyn to nie wszystko w ostatnich tygodniach. Swoje ciemnoblond włosy, poznaczone gdzieniegdzie złotymi od słońca pasemkami 14-tka zamieniła na…
nie mogę, nie mogę o tym pisać, bo mi się serce łamie, grunt, że od niedzieli nazywa się

BARBIE

chlip

Zagadka

18 komentarzy

14-tka ma anginę.
Chłopak 14-tki też.

Ciekawe, dlaczego?

14-tka:

,,-No, napisz w końcu jakąś nową notkę, bo nie chce mi się w kółko tej samej czytać”

No to usiadłam. I staram się coś napisać.

Bo z tymi notkami to jest tak: myślę sobie o czymś intensywnie, potem myśli bezwiednie przelewają się w zdania i notki same wychodzą.

A ta będzie bez ładu i składu.

Ostatnio miałam kilka przemyśleń, które tu przelać zamierzałam.

Pierwsze dotyczyło ukochanych książek.

Drugie dotyczyło pytania, do czego służą takie buteleczki- pierdułeczki które stoją na brzegu wanny od dwóch lat (i przy każdym podejściu spadają- odpowiedź jest prosta: służą do zrzucania).

Trzecie dotyczyło nadchodzących świąt, a co za tym idzie: prezentów.

Więc o prezentach napiszę. Ale nie o tych, co będą, tylko o tych pod-poduszkowych.

Głupi Mikołaj podpoduszkowy był.
Nie dla mnie, bo ja cieszę się z każdego prezentu, tylko dla Domowników.
Wniosek: ja jestem głupia.

Ani książka, ani kapcie (psie mordy- kocich nie było) Węża nie ucieszyły, co więcej, powiedział dosłownie: ,,jakieś bez sensu te prezenty.”
Na pytanie, jakie prezenty mają sens Wąż się rozmarzył: No, płytę fajną mógłbym dostać…

Kurde, płytę!

14-tka lubi dostawać prezenty drobne, ale dużo.

Mikołaj zapakował każdy drobiazg oddzielnie, prócz prezentów ,,chcianych” takich jak kolczyki, puder (!) itepe, Mikołaj trafił na rewelacyjny niedrogi..

mikser ręczny 2-funkcyjny, dzięki któremu pokochasz koktajle

… na który 14-tka od dawna miała chrapkę (,,musisz kupić mikser do koktajli: jest bosssski!”), więc wykorzystując dobry moment Mikołaj pod poduchę jej wrzucił.

Efekt?

14-tka:

,,Jakiś dziwny ten Mikołaj w tym roku. Sprzęty gospodarstwa domowego po poduszkę przynosi. I kolczyki mi odstają. Blech”

Zaproście sobie innego Mikołaja pod choinkę. Podpoduszkowy się obraził.

W zeszłym roku wizyta duszpasterska przebiegła sympatycznie. Z opowieści Węża wiem, że Ksiądz młody i wesoły był i niebawem wracać miał do swej rodzinnej Austrii (z czego wcale nie był zadowolony, bo nasz kraj pokochał) a konwesacja była tak ciekawa, że wyszedł od nas po kilku godzinach. Zdążył nawet zjeść kolację, którą ze sobą przyniósł, w postaci kanapek z serem.

W tym roku niewielka karteczka przyklejona od dni kilku do drzwi wejściowych, informowała mieszkańców naszej klatki o wizycie duszpasterskiej w dniu dzisiejszym właśnie.

Traf chciał, że Ksiądz zapukał do naszych drzwi o godzinie szesnastej, kiedy w domu była tylko 14-tka.

14-tka zdała Wężowi relację ze spotkania z księdzem: uchyliła drzwi, a widząc za nimi Księdza rzekła:

- Dziękujemy. W tym roku nie przyjmujemy.

Wąż, wysłuchawszy relacji odrzekł:

- Przecież mogłaś normalnie otworzyć drzwi i powiedzieć, że rodziców nie ma w domu i żeby w innym terminie wpadł.

Na co 14-tka:

- Po co? Żeby mnie ZGWAŁCIŁ???

Nauki nie idą w las. Od małego uczyłam, żeby nikomu drzwi nie otwierać…

Po latach, spotyka Jasio starą Nauczycielkę z liceum:

- No co u Ciebie słychać Jasiu, co porabiasz?

- A wie Pani, chemię wykładam.

- Niemozliwe, a gdzie Jasiu?

- W „Biedronce”.

Na góże rórze na dole bzy
nie kochaj chłopców bo to psy!!!

Żyjemy w wielkim mieście.

Życie tutaj płynie wartkim strumieniem i przecieka między palcami, a dni pędzą z zawrotną prędkością motoroweru marki Simson (zwłaszcza, kiedy siedzi się w pracy).

Życie w wielkim mieście ma również zalety: można, na przykład, prawie niechcący zostać GWIAZDĄ TELEWIZJI.

I tak 14-tka wystąpiła ostatnio w serialu (podobno bardzo popularnym). Co z tego że jako statystka, co z tego że serial leciał w tv o godz. 8.00 rano, kiedy wszyscy smacznie spaliśmy (łącznie z 14-tką) ale liczy się, że była i że była widziana.

Widziała ją Ósemka.

Ósemka nie jest zazdrosna o karierę 14-tki, bowiem okazało się, że również wystąpi w telewizji, w programie ,,Bezpieczna droga do szkoły”. Nie wiadomo kiedy, nie wiadomo, co robić tam będzie, grunt że wystąpi.

Wąż też był w telewizji. Jego ulubiony program publicystyczny wysłał dnia któregoś swoich przedstawicieli do banku, by nagrali kilometrową kolejkę stojącą po życie usłane różami czyli akcje pewnego banku, po które Wąż stał równie niestrudzenie.

Faktycznie: pokazali go w programie, jak stoi i przystojnie wygląda (jak to sam Wąż z dumą podkreśla). Nawet sobie nagrał ten program ze sobą.

Dumna jestem z członków mej rodziny, więcej nawet: troszkę im tej sławy pozazdrościłam.

Aż tu dnia któregoś wpadło mi w ręce ogłoszenie, że firma taka a taka poszukuje do reklamy w telewizji rodziny: matki około 38 lat, ale wyglądającej na 35 – no, mam 34, ale na pewno na 35 da się mnie zrobić:), dziewczynki 10-15 lat (więc 14-tka się mieści) oraz ojca lat 40, wyglądającego na 38.
(Swoją drogą, to ciekawe, dlaczego nie mogą wypożyczyć matki lat 35 i wyglądającej na 35, ojca lat 38, wyglądającego na 38…)

Zadowolona, że rzuceni w wir kariery wspólną drogą sławy medialnej podążymy, przedstawiłam Wężowi propozycję agencji.

Na co Wąż odpowiedział:

- Odpada. Ja dużo młodziej wyglądam.

I tą krótką acz treściwą wypowiedzią Węża zakończę historię naszej niedoszłej medialnej kariery.

(Co nie znaczy że została przekreślona bezpowrotnie, bowiem żyjemy w wielkim mieście, a życie tutaj płynie wartkim strumieniem i różne historie zdarzają się rodzinkom!)

Na koniec małe co nieco:

Po co mi sława
na co oklaski,
do czego uśmiech homogenizowany?
Grunt, że Węża mam młodego.

No i co?
Wlazlam na tego tlena o 20.00 i nikt nie chce ze mną gadać.
Idę oglądać film.


  • RSS