- Kochanie, perfumy mi się skończyły... - jęczę do Węża2 z łazienki
Odpowiedź Węża2:
- To używaj moich, tyle stoi.
Dziś odwiozłam Osiemnastkę na dworzec, pognała na sylwestra z berlińskimi raperami, nie obyło się bez przygód, pociąg zatrzymałyśmy;)
Sylwester u nas pod hasłem ,,menel party" więc każdy może jak chce, pomalowałam sobie pazury lakierami 18-tki, ale przypominają mi pewną zamordowaną prostytutkę z serialu Dexter i jakoś niemiło mi z nimi.
Cóż, poza tym wiele by opowiadać a czasu tak mało więc...
Oczywiście życzę wszystkim wszystkiego i dobrego w roku nadchodzącym, obyście nie stawiali sobie nierealnych postanowień, coby później nie płakać że się ich nie zrealizowało.
Na stronie głównej bloga trwa dziś debata: czy szkoła może być fajna? Blogowicze załamani: 1 września, to brzmi jak wyrok otrzymany na kolejne dziewięć miesięcy, gazety krzyczą nagłówkami: co włożyć do piórnika? Co wolisz: mundurek czy dżinsy?
Pół mojej firmy dotarło na jedenastą do pracy, wszyscy z minami nieco zbolałymi, bowiem poranek spędzili w szkołach…
Odpowiadając na pytanie dzisiejszej debaty: szkoła nie może być fajna z prostej przyczyny: bo szkoła to nie wakacje.
A ja (nie zaczyna się zdania od a)
rozmawiam sobie z Córką przez skypa wieczorami:
o trudnej sytuacji Polaka w Anglii,
o wyzysku i poniżeniu,
o tym, że pogoda tam paskudna i jak weekend to musi lać, depresja normalnie,
o tym, że przed wyjazdem kupiłam 18-tce legginsy za 29.99 dwie sztuki w jedynych dostępnych kolorach: brązowym i czarnym a tam ŚCIANA LEGGINSÓW PO 1 FUNCIE i mamo!!! Normalnie piętnaście odcieni zieleni, czerwieni, cudaaaa na kijuuu (siedzę teraz w biurze i oczyma wyobraźni widzę tę ścianę tęczowąi wszędzie legginsy, kolorowe i tanie, nie to co u nas),
o tym, że normalnie komplet stanik i majtki TYLKO SIEDEM a każdy rewelacyjny i cudny,
o tym, że kraj może być dla ludzi,
o tym, że za najniższą stawkę można sobie żyć spokojnie,
o tym, że mnóstwo tam lesbijek, i ta jedna to ma z siedemdziesiąt lat i jeszcze pracuje a ta druga młoda laska z dzieckiem też nawet miła i nie traktują człowieka z góry,
o tym, że z pracą niełatwo,
o tym, że trzeba wrócić do tej Polski i coś tutaj dla niej zrobić, no bo jak wszyscy młodzi ludzie stąd wyjadą to w ogóle beznadzieja …
tak opowiada moja Córka, Studentka, na wakacjach w Wielkiej Brytanii, która nie jęczy już że dziś pierwszy września i my równieżJ
Wczoraj podczas pobytu na łonie natury tak się niefortunnie złożyło, że usiadłam na bąku (dziś cały dzień w pracy musiałam uważać by się nie drapać, tak koszmarnie mnie swędzi ukąszenie. Opowiedziałam o tym 18-tce.
Maj w tym roku u nas gorący, 18-tka maturzystka, ja w ferworze roboty, Wąż2 przerzuca kompost na działce, napłot1 sika w przedpowkoju, drugi śpi grzecznie na monitorze i chrapie bo ma katar, pies dziobie mnie codziennie rano dziobem, stąd ma ksywę gawron (i z racji swego ubarwienia), dwie ryby które się ostały walcza o miejsce za grzałką, reszta akwarium świeci pustkami.
Wczoraj moja drosła córka oficjalnie zakończyła egzaminy, język polski ustny 18/20 pkt, jestem z niej bardzo dumna, zwłaszcza że prezentację kończyła w dniu egzaminu:) Dziś już w pociągu do Chorzowa (celem odreagowania po imprezach odreagowywujących w trakcie trwania matur) wybrała się tam z przyjaciółmi na koncert Mettaliki, oraz zwiedzanie Katowic.
Ja za to pracuję, pracuję we dnie i w nocy, w świątki piątki i niedziele, niczym niestrudzony robotnik z lat 50-tych ubiegłego wieku 3000 tys. procent normy, rozpędzam się, szaleję, spełniam się, szaleję wirtualnie i realu wiatr we włosach i te sprawy. Polubiłam ciężki znój robotnika wykwalifikowanego, tryskam energią i zapomniałam co to lenistwo, dobra książka i nic-nie-robienie.
Za to Wąż2 wypoczywa za nas dwoje, razem z naszym czworonogiem największym gawronem vel rekinem śmiga z młotkiem i łopatą po działce, przerzuca kompost, rozsiewa trawę, przycina żywopłoty, wdycha wiosnę pełnym płucem i wygląda coraz zdrowiej: na tym polega rownowaga w przyrodzie. Wcale się nie uskarżam na swoj los, co to to nie, po prostu każdy z nas robi to co lubi (zwłaszcza 18-tka).
Łza mi się w oku kręci, gdyż dziecko nasze pod kloszem chowane zetknie się w swym młodym zyciu z niedolą: 18-tka przez miesiąc będzie kelnerką! Ludzie, ileż to młodzież musi się namęczyć by parę groszy zarobić i rodzica odciążyć!!!
To tyle w skrócie, wracm do pracy, za długą przerwę sobie dziś zrobiłam.
Do zobaczenia!
Matka 18-tki (aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!)